Moje osobiste śledztwo dotyczące mentalnego uzależnienia od emocji trwa. Ostatnio oglądałam fascynujący dokument o mężczyźnie, który od najmłodszych lat wspina się bez asekuracji na pionowe skały, mające nawet po kilkaset metrów. Niesamowicie opanowany umysł potrafi wyłączyć się na tyle by cała koncentracja skupiona została tylko na zadaniach: w tym przypadku prawidłowym uchwycie skały palcami oraz prawidłowym ułożeniu stopy. Tutaj nie ma mowy o błędzie gdyż wynikiem pomyłki będzie śmierć. A jak to jest w twoim życiu?

Zazwyczaj, w większości przypadków nasze działanie nie są obarczone tak ogromnym ryzykiem więc pozwalamy sobie na emocjonalne rozterki, na rozpraszanie swojej koncentracji na zupełnie inne, niejednokrotnie niepotrzebne kwestie. Strach jest ponoć najgorszy doradcą. Oczywiście jest również podłożem motywacji jeśli tylko potrafisz przekuć go w czyny zamiast w ciąg paraliżujących działanie przemyśleń, dołków, łez i niepowodzeń.

Czy zatem czynnikiem powodującym totalną koncentrację i odcięcie się od emocji może być jedynie bezpośrednia groźba utraty życia? Być może nie, gdyż zauważam pewną prawidłowość. Przypomnij sobie jak to jest uczyć się jeździć na rowerze lub na nartach. Jest spore prawdopodobieństwo tego, że zanim opanujesz dogłębnie technikę jazdy będziesz znacznie bardziej skoncentrowany na tym co robisz. To strach przed okaleczeniem jest tutaj tym motywatorem, który trzyma umysł w ryzach. Równocześnie, gdy pojawia się pewność siebie, która nie zawsze jest spowodowana tym ze twoje umiejętności są na najwyższym poziomie lecz tym, że poczułeś się pewniej w określonej sytuacji powoduje, że twoja koncentracja spada i wtedy zazwyczaj… dochodzi do „przewrotki”.

Zwróć uwagę, że w przypadku człowieka wspinającego się bez asekuracji na 600 metrową skałę – nie jest to możliwe.

Czy zatem odcięcie od emocjonalnego przeżywania jest w ogóle możliwe w normalnych warunkach? Wiemy, że w procesie nauki odbywa się to niemal automatycznie. Gdy pojawia się pewność siebie oraz pewne umiejętności emocje słabną. Jak zatem odciąć poziom emocji w chwilach gdy nie stanowią one dla nas podłoża motywacyjnego. Sposobów jest wiele jednak ważne jest indywidualne podejście, cierpliwość i przećwiczenie konkretnej umiejętności.

Twoja wyobraźnia stanowi kluczową rolę. Wyobraź sobie, że twoja emocja jest czymś w rodzaju kabla, który łączy twoją głowę i pewną przestrzeń poza twoim ciałem. Nie jest istotne tak naprawdę skąd to się bierze. Istotne jest to, że możesz dokładnie przyjrzeć się temu połączeniu i w swojej wyobraźni po prostu wziąć ostre narzędzie i ów kabelek odciąć. Ulga przychodzi niemal natychmiast jednak w wielu przypadkach za moment emocje mogą powrócić. To oczywiste zjawisko związane jest z połączeniami neuronowymi. Im bardziej trwałe połączenie związane z daną emocją, tym trudniej będzie się jej pozbyć gdyż utożsamiana z twoim ciałem przez wiele lat twojego życia nie będzie chciała tak po prostu odejść.

Jednak tym też nie musisz się przejmować. Odcinanie kabelków można, a nawet trzeba  powtarzać, do skutku. Stale monitoruj to miejsce i sprawdzaj swoje „okablowanie”. Oczywiście kabelki to jedna z możliwości. Z pomocą wyobraźni można w każdy inny dowolny sposób odcinać się od emocjonalnego spętania. Ważne jest by praca ta była regularna i przynosiła wyraźną czasową ulgę.

Nie ma żadnego znaczenia czym spowodowana jest emocja, której chcesz się pozbyć. Znaczenie ma jedynie to, że jest ona dla ciebie szkodliwa i masz wyraźną potrzebę uwolnienia się od jej wpływu. Pamiętać należy o tym ze prawie zawsze taka emocja jest czymś co bardzo przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Ważne jest również to, że uwolnienie się od niej pozwoli ci na wdrożenie skutecznych rozwiązań czy też na spokój wewnętrzny i koncentrację na rzeczach najważniejszych.

Dlatego jedyne co mi pozostało to życzyć ci wiele cierpliwości i udanego odcinania kabelków J