Poświęcić czy zostawić?

Usłyszałam niedawno, że człowiek nie powinien się poświęcać dla innych, ze szkodą dla siebie. Patrząc pod kątem dbania o swoje dobro to zapewne słuszny pogląd, gdyż najpierw warto zadbać o siebie na tyle by stać się pełnym człowiekiem, by móc dawać innym. Wszak z pustego i Salomon nie naleje. Jednak co jeśli Twój ukochany partner lub ukochana partnerka zachoruje? Czy wtedy opieka i poświęcenie czasu tej osobie i rezygnacja z życia towarzyskiego i zawodowego to nie rezygnacja z samego siebie? Zostawić czy poświecić się? Być może to zbyt drastyczny przykład ale znam takie sytuacje. Nie dalej jak wczoraj ktoś opowiadał mi historię kiedy świeżo poznany mężczyzna musiał zmierzyć się z rakiem piersi swojej partnerki. Wspólnie z przyjaciółką chorej obcinali jej włosy. Patrzył na jej rozpacz i sprzątał wymiociny. Znam też innego młodego człowieka, który został przy dopiero co poznanej kobiecie by wspierać ją w trudnym okresie po śmierci jej matki. Cierpliwie znosił jej stany i wspierał nie dostając nic w zamian. Czy zatem warto czy nie? Być może te związki nie przetrwają próby czasu, nie rozwiną się i pozostanie wtedy poczucie straty czasu i emocji, a całe poświęcenie szlag trafi. Czy zatem warto dawać siebie nawet jeśli jest to działanie ze szkodą dla nas samych?

Czy dawanie boli?

Z całą pewnością powinniśmy dbać o siebie by móc dawać, by móc cieszyć się życiem.Czy jednak można dawać z siebie więcej, poświęcając się jednocześnie, uszlachetniając i rozwijając się przy tym? Mam wokół siebie osoby dla mnie ważne, z którymi chcę budować relacje na niezwykłym poziomie. Zdarzało mi się mi się rozmawiać z nimi w okresach dla nich trudnych lub kluczowych każdego dnia czasem godzinami. Zmęczona, po całym dniu działania nie miałam niejednokrotnie na to ochoty ale zazwyczaj się zmuszałam. Często w tracie takiej rozmowy padały słowa lub stwierdzenia, które pomagały mnie samej coś zrozumieć, przepracować, stworzyć czy zrealizować. Ta wartość dodana, choć nieoczekiwana zazwyczaj sprawiała, że nadal chce to robić. Osobiście czuję, że dając najbliższym siebie, poświęcając niejednokrotnie więcej czasu i motywacji niż mam w sobie buduje trwałe, ponadwymiarowe relacje.

Ważne pytanie

Więc gdzie jest granica pomiędzy poświeceniem się ponad stan, szkodzeniem sobie, a dbałością o najbliższych i dawaniem bez oczekiwania niczego w zamian? Oto jest pytanie dla Ciebie czytelniku. Jeśli chcesz wyrazić opinię to zostaw ją w komentarzu na dole strony.

Wsparcie

Są w życiu człowieka rożne okresy. Te trudne, usiane emocjami, nieprzewidzianymi sytuacjami są szczególne. Możesz wtedy czuć otępienie, brak energii, smutek i inne negatywne emocje. Łatwiej jest jeśli masz u boku wsparcie. Czasem wystarczy, że ta osoba jest, czasem chcesz coś przegadać lub najzwyczajniej w świecie schronić się w objęciach osoby, która Cię wspiera.

Dostrzegać to co małe

Tak buduje się partnerstwo. Istotą związku są bowiem proste gesty, to że widzisz drugą osobę, a nie tylko patrzysz. Kiedy znika spontaniczność w związku i przestajesz widzieć partnera wtedy wkrada się rutyna. A rutyna zabija emocjonalność, piękno, a tym samym szczęście. Szczęście to jest taki stan: gdy on poprawia jej poduszkę, by miała wygodnie, gdy ona masuje jego kark, gdy on dotyka jej dłoń, gdy ona potrafi go rozbawić, gdy on rozbiera ją wzrokiem, gdy ona wie co mu ugotować by mu smakowała, gdy on przesuwa jej tablet by poprawić jej komfort odbioru. Właśnie tak małe gesty stanowią różnicę pomiędzy tym co zwyczajne, a tym co niezwykłe. Budowanie szczęścia jest w gruncie rzeczy proste. Wewnętrznie możesz opierać je na umiejętności zauważania wokół małych rzeczy: cudownych złoto-purpurowych liści jesienią, blasku słońca na śniegu zimą, rozkwitających kwiatów wiosną czy łanów zbóż latem. Jeśli możesz dzielić ten stan z bliskimi to potęgujesz swoje szczęście nadając życiu wspaniałego smaku.